Bohaterowie Czasu Kwarantanny

26/06/2020

przez Agnieszka

Dwa miesiące, które spędziłam w domu w ramach brytyjskiego „lockdown’u” starałam się wykorzystać jak najbardziej produktywnie się dało. To jednak nie wykluczyło wielu okazji na dbanie o siebie i przetestowanie wielu nowych produktów. 

4.jpg

Oprócz wprowadzenia olejku arganowego, który testowałam na włosy (kliknij by przeczytać), całkowicie zmieniłam mój sposób dbania o skórę. Produkt, który musze polecić całkowicie odmienił wygląd mojej skóry, a był nim płyn micelarny Bioderma. Jest mocno oczyszczający i nawilżający, pozostawia skórę gładką i bez uczucia ściągnięcia, a co najważniejsze świetnie usuwa makijaż. Jest świetny do cery trądzikowej i myślę, że sprawdzi się też do innych rodzajów cery.

Zrzut ekranu 2020-06-12 o 21.49.37.png
6.jpg

Kolejnym produktem, który wprowadziłam do codziennej pielęgnacji cery jest inny krem nawilżający. Wcześniej używałam Moisture Surge Clinique, jednak moja skóra przyzwyczaiła się do niego i potrzebowała zmiany. Metodą prób

i błędów trafiłam na krem nawilżający Hydro Boost marki Neutrogena. Zawsze byłam zadowolona z produktów Neutrogeny, a szczególnie z ich kremów do rąk, ale i ten krem mnie nie zawiódł. Ma lekką konsystencję i jest zbudowany na bazie wody, co sprawia, że idealnie się wchłania.

Zrzut ekranu 2020-06-12 o 21.58.27.png
2.jpg

Kolejnym produktem wartym polecenia z działu pielęgnacji skóry jest czarna maska rozświetlająca firmy Boscia. Maseczka typu peel-off dobrze oczyszcza skórę i pomaga zredukować widoczność zaskórników i rozszerzonych porów. Przy jej używaniu warto jednak pamiętać o omijaniu brwi i linii włosów, gdyż w trakcie odklejania potrafi nieco je powyrywać. Jest bardzo wydajna, a skórę pozostawia gładką i promienną.

Zrzut ekranu 2020-06-13 o 16.42.38.png
5.jpg

Na miano bohatera czasu kwarantanny bez wątpienia zasługuje też produkt marki Origins. Super Spot Remover to żel do stosowania miejscowego na zmiany trądzikowe. Ma za zadanie przyspieszanie gojenia wyprysków, a także pozbywanie się bakterii i zanieczyszczeń. Działanie jest w zasadzie natychmiastowe. Nakładałam go na noc na oczyszczoną skórę twarzy przed nałożeniem kremu nawilżającego, a rano po wypryskach nie było już śladu.

Zrzut ekranu 2020-06-12 o 22.00.16.png
3.jpg

Przechodzimy do kategorii makijażu. Razem z moim olejkiem arganowym, z gamy produktów The Ordinary wybrałam również podkład na bazie serum. Ma średnie krycie, jednak dla mnie w zupełności wystarczające. To lekka formuła, o nieco wodnistej konsystencji, która najlepiej rozprowadza się przy pomocy Beauty Blendera. Podkład jest też świetny dla skóry trądzikowej, nie zapycha porów i nie obciąża. Jego dużym plusem jest też nawilżanie skóry, bez efektu nadmiernego „świecenia”.

Zrzut ekranu 2020-06-12 o 21.43.52.png
1.jpg

Ostatni produkt, o którym chciałam napisać to samoopalacz marki St. Tropez. Wiem, że nie wszyscy potrafią przekonać się do używania samoopalacza, głównie ze względu na zapach, czy obawę przed dziwnym, pomarańczowym odcieniem. Jednak nie dotyczy to samoopalaczy St. Tropez. Ja wybrałam piankę Gradual Tan Classic, który stosowany regularnie buduje ładną i naturalną opaleniznę. Ja używam go głównie dla wyrównania koloru z partiami, które wystawiam na działanie słońca, ale także by nadać skórze zdrowy wygląd. Moja skóra jest dość cienka, a pod jej powierzchnią widać wszystkie żyłki i naczynka, więc jej delikatne przyciemnienie sprawia, że wygląda zdrowiej. Ten konkretny produkt nie jest obecnie dostępny w Polsce, jednak już wcześniej próbowałam innych produktów marki i wszystkie są świetne, więc warto zapoznać się z ich ofertą. Tu zostawiam Wam link

To już wszystkie produkty, które udało mi się przetestować, w czasie kwarantanny. Wszystkie z nich pokochałam i już teraz wiem, że zostaną ze mną na dłużej. Mam nadzieję, że któryś z nich przypadnie Wam do gustu i koniecznie podzielcie się ze mną, tym co myślicie na ich temat !