Przeklęta: Nowa Netflixowa Adaptacja Arturiańskiej Legendy

26/05/2020

przez Agnieszka

Tym razem mam dla Was kolejną recenzję ostatnio obejrzanej przeze mnie produkcji Netflix Originals. Przeklęta, która swoją premierę miała 17 lipca to najnowsza adaptacja legendy o Arturze i Mieczu Władzy, czyli jednego z najpopularniejszych mitów Anglii. Ta dziesięcioodcinkowa seria fantasy to idealny pomysł na spędzenie weekendowego wieczoru przed telewizorem. 

Bez zbędnych spoilerów chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami po obejrzeniu pierwszego sezonu, aby łatwiej było Wam ocenić czy ta produkcja przypadnie Wam do gustu.

cursed-netflix-katherine-langford.jpg

Główną bohaterką serialu jest Nimue, dziewczyna pochodząca z rodu Feyów, a dokładniej frakcji Podniebnych (w tej roli Katherine Langford znana między innymi z serialu 13 Powodów). W swojej wiosce wytykana palcami za nadzwyczajne umiejętności dziewczyna, postanawia uciec i rozpocząć całkiem nowe życie. Równocześnie wioski Feyów zagrożone są przez najazdy Czerwonych Paladynów, wysłanników Kościoła, którzy za cel uznali sobie wytępienie rasy nieludzi. Pod przewodnictwem Ojca Cardena (Peter Mullan) i Płaczącego Mnicha (Daniel Sharman) palą do gołej ziemi napotkane wioski i brutalnie zabijają ich mieszkańców. Kiedy wioska Nimue również zostaje przez nich zaatakowana, ta wraca, a matka dziewczyny wręcza jej tajemniczy miecz. Jej ostatnim życzeniem jest by ta dostarczyła go człowiekowi imieniem Merlin (Gustaf Skarsgård). Nimue wyrusza więc w podróż wraz z przypadkowo napotkanym najemnikiem Arturem (Devon Terrel), aby wypełnić misję powierzoną przez matkę, a także odkryć swoje przeznaczenie.

Może brzmi to nieco sztampowo, bo jednak Przeklęta jest fabularnie bardzo typowym serialem fantasy. Wiele wątków zostaje poprowadzonych w dość przewidywalny, charakterystyczny dla gatunku sposób, jednak to nie ujmuje serialowi jakości. Bo uważam, że jest zrobiony dobrze, szczególnie jeśli chodzi o to jak napisane są postacie. Jedną z najlepiej poprowadzonych, według mnie jest Płaczący Mnich. Z jednej strony brutalny i tajemniczy, a z drugiej z największymi zadatkami do całkowitej metamorfozy. Postaci znanych z Arturiańskiego mitu mamy tu dużo, mimo to, że historia przedstawiona jest zupełnie inaczej. Oczywiście poznajemy Artura, Merlina, Morganę, czy Lancelota (co z początku nie jest tak oczywiste), ale również i Nimue występuje w Arturiańskich legendach. Tam znana jest jako Pani Jeziora, która wręcza Arturowi Excalibur.

C_105_Unit_00467R2.jpg

Co jednak sprawia, że Przeklęta staje się naprawdę interesująca, to to, że jest jedynie inspirowana treścią podań i legend, a historia opowiedziana jest zupełnie inaczej. Dostajemy od twórców postacie, które dobrze znamy jednak mamy możliwość poznać je całkowicie na nowo. Sprawia to, że fabuła jest bardziej interesująca i skrywa wiele przewrotnych sekretów.

Na co również ja zwróciłam uwagę, ale jest to aspekt czysto estetyczny, to animowane przejścia pomiędzy poszczególnymi scenami czy wątkami. Są zrobione w bardzo ładny i płynny sposób, idealnie pasują do opowieści, a całości historii dodają baśniowego charakteru.

Jedyne do czego mogę się tu doczepić, to mnogość wątków, które wprowadzone tuż przed finałem nie zostały rozwiązane, czy też poprowadzone w sposób, który nieco by je wyjaśnił. To oczywiście stwarza dla twórców idealne okoliczności do kontynuacji przygód bohaterów, jednak moim zdaniem, można było część z nich przenieść na sezon drugi.

Moja ogólna ocena dla tej produkcji jest pozytywna i na pewno z niecierpliwością będę wyczekiwać drugiego sezonu i tego, w jaki sposób twórcy poprowadzą najciekawsze wątki. Dajcie znać czy Wy też już obejrzeliście Przeklętą i co sądzicie, a jeśli nie chętnie poznam Wasze wrażenia po obejrzeniu !